Bardzo proszę o wspomnienia, artykuły dotyczące Kaliny, chętnie zamieszczę je na stonie.
Proszę o przesłanie na e-mail: mariolaeks@o2.pl
Administrator Mariola
Panie Alfredzie, zdjęcie kalinianki ( 200 m od źródła) zrobione jest za figurką Matki Boskiej, po prawej stronie był folwark. Jesze w latach 80-tych ludzie uprawiający pola wyorywali cegły z piwnic zabudowań dworskich.
Pani Jadwigo, pani krewny mieszkający w Kalinie jest najstarszym mieszkańcem (103 lata).Mam ochotą na rozmowę z nim, ale nie chciałbym sprawić mu kłopotu.
Panie Mirku, dziękuję za informacje o uroczystościach Strazy Pożarnej w Kalinie (niestety nie mogłem tam być, miałem wyjazd).
Drodzy goście, strona ta bedzie istnieć na pewno jeszcze parę lat, proszę więc się nie martwić. Bardzo dziękuje za zainteresowanie, wszystkie komentarze, wspomnienia. Jest mi bardzo miło gdy moge sprawić że odżywają wspomnienia z dzieciństwa. Dopiero z biegiem lat doceniamy miejsce gdzie spedziliśmy młode lata.
Obecnie jestem bardzo zajęty, nie mam wiele czasu na prowadzenie strony, mimo to staram się zawsze coś nowego zamieścić. Jesienią i zimą nadrobię zaległości, postaram się wyszukać nowych wiadomości historycznych, zrobić więcej opisów, (pomysłów mam jeszcze sporo).
Kalina Mała jest moim miejscem rodzinnym, po szkole podstawowej wyjechałem na 16 lat, uczyłem się, pracowałem w róznych miejscach Polski i chyba dzięki temu teraz potrafię docenić uroki Kaliny.
Administrator Wiesław
Naliczyłem 7 nowych zdjęć z Białej Drogi. Tym razem samą drogę dobrze widać. Skąpana w wiosennej zieleni pnie się po zboczu. Zdjęcie dzikiego storczyka, to jakby prezent dla Mirka. Ten drugi kwiat to - jak mi tu żona podpowiada - jakiś rodzaj dzikiej hortensji. I te kwiaty w okolicach Białej Drogi można znaleść? Dla takich Kalinian jak ja, którzy teraz nie mogą tam pojechać, to radośc oglądać te zdjęcia. Wielkie dzięki dla administratora Wieśka za nie!
Zazdroszczę Mirkowi, że może teraz tam sobie pojechać. Powiadasz, Mirku, że po dworskich zabudowaniach ani śladu? A w latach 60. były tam tylko częściowe ruiny i ktoś tam mieszkał. Widać to było z szosy, z miejsca gdzie stała ta biała figura Matki Boskiej.
Kilka dni temu byłem w rezerwacie Kalina Lisiniec. Miejsce bardzo mi się podoba, a ponadto razem z córką znaleźliśmy i sfotografowaliśmy 3 gatunki storczyka. O krajobrazach już nie wspomnę. Warto odwiedzić to miejsce. Wracając z wycieczki zatrzymałem się w pobliżu miejsca, gdzie dawniej stał dwór w Kalinie Małej. Nic po nim nie zostało?
Drogi Zygmuncie,
Kalinę Małą trzeba opisać. Czy to piórem, czy kamerą. Gdy patrzę na strony tego portalu, to uwierzyć nie mogę, że zostało tu zgromadzone tyle materiału o mojej rodzinnej wsi.Kopiuję co mogę do swoich folderów, bo wydaje mi się, że te strony w pewnym momencie znikną, a ja nie będę wiedział, czy ja to rzeczywiście widziałem, czy tylko mi się to śniło.
Skupiasz się, Zygmuncie, na wspomnieniach. Ja też mam do tego wielką skłonność. Ale te zdjęcia są wspaniałe. Ktoś też opracował stronę historyczną. O Girtlerze poraz pierwszy tu wyczytałem.
Tu za wiele nie mogę napisać, ale jeśli te strony rzeczywiście nie znikną z Internetu, to tu Kalinę Małą mozna będzie dokładnie opisać. Pozdrawiam!
Alfred,bo co tam będziemy na na"pan",skoro ja też do Kaliny Małej przyjeżdżałem na wakacje.I też z Dąbrowy Górniczej!
Kalinianka,ta cudowna rzeczka została i będzie w moich wspomnieniach z poowodu...raków.Moja śp.Mama wspominała,jak pewna Pani,nocą, w świetle latarki ,łapała w niej raki.I jadała je.Było to w czasie niemieckiej ( niemieckiej,nie nazistowskiej) okupacji.
Wzbudzało to w mojej ukochanej Kalina nazwać
Po latach,kiedy i ja,tak jak Tt,przyjeżdżam tu na wakacje,raków Kaliniance już nie było.Próbowałem je łapać,jak ta Wysiedlona.Daremnie.
A kiedy zapytałem mojego śp.Ojca o tamte,mdawne obyczje,na zasadzie,jak toi było,zaśpiewał tak"
"jestem ci jo kalinioniek,kalinionek
czorny jak cygonek,
jakbym chcioł
to był to bym nioł
czterdzieści kochanek".
Do dziś nie wiem,czy była to prawda...
Zygmunt Szych
interesujące. Pozdrawiam wszystkich Kalinan. Obecnych i byłych.
Patrzę na zdjęcie Kalinianki (czy Kalinki?). To ma być, panie Zygmuncie, fragment jej koryta w odległości zaledwie 200m od jej źródliska? Nie poznaję tego miejsca, ale też nie byłem nigdy w tym miejscu.
Latem, w latach 50. i 60., my, dorastający chłopcy kalinscy i tzw. letniaki, czyli przyjeżdżający na lato chłopcy z Dąbrowy Górniczej i Sosnowca, nad tą rzeką mieliśmy główną (poza grą w piłkę na Kowalówce!)rozrywkę.
Tam gdzie droga biegnąca od szosy w stronę Dziadówek (rozwidlającej się też i biegnącej wspaniałym wąwozem w stronę Rędzin) przecina rzekę, był most. Wystarczyło trochę patyków wbić w dno rzeki tam gdzie wpływa ona pod most do betonowych rur oraz przed takim rusztowaniem wybudować tamę z darni, a woda w rzece piętrzyła się i powstawało wspaniałe kąpielisko.
Podobny most był w centrum wsi obok kuźni p. Ganczarskiego raz Kowalówki.
Podzielam Pana zdanie, Panie Zygmuncie, że zdjęcia z miejsca gdzie wypływa nasza Kalinka, mogłyby być
Dnia 12 maja 2013 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Kalinie Małej świętowała swoje 85-lecie. Na uroczystość, która miała miejsce przy remizie stawiły się jednostki OSP z terenu całej gminy Miechów. Meldunek złożony został doradcy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, bryg. Jarosławowi Kurkowi. Historię jednostki przybliżył pan Zdzisław Bogacz, prezes OSP Kalina Mała. W następnej części ks. infułat Jerzy Gredka dokonał poświęcenia samochodu pozystkanego przez miechowski samorząd dla OSP. W uroczystości wzięła udział orkiestra dęta "Sygnał" z Miechowa.
To dobrze,że przybywa tu patriotów lokalnych Kaliny Małej,takich jak Włodzimierz.Podpisuję się obiema rękami pod jego apelem,aby przybywało tu wspomnień,bo tylko w ten sposób możemy zbudować -wspólnymi siłami- tę dawną i te współczesną historię Kaliny.Takiej indywidualnej,nie tej z oficjalnych zapisków.Dlatego ja zawsze z takim zaciekawieniem otwieram zakładkę "wspomnienia". Niechby było ich coraz więcej!Takie wspomnienia,prywatne,są o wiele ciekawsze niż to,co oficjalne.Z takim samym zapałem czytałem tu fragmenty kroniki krakowskiego przedsiębiorcy,który zawiadywał Kaliną w I połowie XIX stulecia.Piszmy zatem i my,dzisiaj, naszą prywatna kronikę Kaliny Małej!
Witam
pozdrawiam założycieli strony,wspaniały pomysł piękne zdjęcia.
Ja pochodzę z Kaliny Małej i jestem z tego dumny, dorastałem tam ale krótko a potem jak pewnie wielu mieszkańców z różnych powodów, musiałem wyjechać w świat,ale zawsze w miarę możliwości zaglądałem choć na chwile i zaglądam do tej pory.Mam tam rodzinę która została na ojcowiźnie.Pewnie ze względu na wiek patrzę na wiele rzeczy inaczej niż kiedyś i dlatego dla mnie jest to teraz takie ważne,to co kiedyś było biegiem życia teraz nabiera innego znaczenia i łza się w oku zakręciła oglądając to wszystko i czytając artykuły i wpisy innych.Wracają wspomnienia.Chciałbym wszystkich tych,dla których słowo Kalina Mała coś znaczy o jak największe zainteresowanie o wpisy ,zdjęcia,wspomnienia ale nie tylko starych,młodych też z czasów obecnych.
Pozdrawiam wszystkich
Włodek
Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy, pozdrawiam, administrator Wieslaw
Witam
Polecam jeden z artykułów w "Wieściach Miechowskich" - jest tam fragmencik dotyczący Kaliny Małej. Bardzo optymistycznie brzmiący.
Kalina Mała to ten zakątek swiata, gdzie spędziłem moje dzieciństwo i młodzieńcze lata. To były bardzo szczęśliwe lata, pełne niepokoju serca , pięknych przyjaźni i romantycznych wspomnień.
I dzisiaj, chociaż mieszkam na drugim krańcu swiata, kiedy przylatuje do Polski, zawsze odwiedzam mojego stryja (który chyba jest najstarszym mieszkańcem Kaliny Małej ) oraz przyjeżdżam obok domu gdzie sie wychowałam.
Serdeczne pozdrowienia dla Twórcy/Twórców strony, dla Mieszkańców Kaliny Małej ora dla Tych którzy pochodzą z Kaliny Małej a rozrzuconych są po całym świecie.
Witamy wszystkich Kalinowiczów! W tym pięknym zakątku mieszkamy dopiero od niedawna ale trzeba przyznać, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. To miejsce ma niebywały urok, dlatego postanowiliśmy zostać na dłużej. Z pozdrowieniami ekipa Rubinowego Rancza :)
Ja jestem Kalinianinem z Dąbrowy Górniczej właśnie,nie z Dąbrowy Tarnowskiej.Mieszkam w Tarnowie od 38 lat,bo tu los zagnał.A Kalinianinem jestem z racji pochodzenia moich Dziadków i Rodziców z Kaliny Małej.Rodzice po wojnie wyjechali do Zagłębia i tam,w Będzinie,byłem uprzejmy przyjść na świat.
A Dąbrowę Tarnowską, owszem znam.To o rzut beretem od Tarnowa,wszystkiego jakieś 20 km.Często tam bywam.
Ładnie się bawicie Kalinianie.
Kalinianin z Dąbrowy Tarnowskiej? No, no!
Prędzej bym się spodziewał Kalinianina z Dąbrowy Górniczej. Tam od nas głównie szła migracja od kilku pokoleń.
jad
Do licha! Czy w Kalinie Małej,poza Obserwatorem,.Mieszkańcem,Olą ,Zygmuntem,Renatą i Mirkiem jest jeszcze ktoś?
Ludzie z Kaliny Małej, z tej Dużej,z Lisin i Rędzin- na litość boską,to taki piękny kąt na naszej ziemi.Odezwijcież się. Czy tylko,ja,człowiek z daleikch stron mam tu się wypowiadać?
Po nowych,wiosennych zdjęciach (gratuluję, wyjątkowo malowniczo uchwycona uroda przyrody!) widać,że ta pora roku,tak oczekiwana i spóźniona,w Kalinie Małej wyraźnie przyspieszyła.W zasadzie to jeszcze nie wiosna,lecz przedwiośnie,co poznać po zakwitnięciu podbiału;,który jest oznaką fenologicznego przedwiośnia.Ale ta jaszczurka zwinka,ten motyl rusałka admirał- to już jednak wiosna,i to zaawansowana!Przyroda wyraźnie nadrabia zaległości.Cudowny krzak wilczego łyka(nawet przez internet czuję jego zapach)spóźnił się z zakwitnięciem,ale za to jak bujnie zakwitł!
Czy w Kaliniance,jak dawniej,występują jeszcze raki?Ciekaw byłbym zdjęcia,które pokazałoby źródlisko tej malowniczo meandrującej rzeczki.Jak na zaledwie 200 metrów od źródła,to jest całkiem przyzwoicie szeroka!
Wszystko w tym roku w przyrodzie niezwykłe:dziś( 15 kwietnia 2013) widziałem w Tarnowie stado...jemiołuszek,zimowych gości z dalekiej północy!Zwykle pojawiają się w Najcieplejszym Mieście w
Wspomnienia Girtlera są w czytelni PiMBP w Miechowie. Wytrawni "myśliwi" mogą je czasem upolować na aukcjach internetowych. Co do "ciuchci" - widywałem ją jeszcze gdy uczyłem się w Szkole Podstawowej w Bukowskiej Woli.
Niestety!Moja wczorajsza informacja o powrocie kolejki wąskotorowej w nasze strony to był,jak słusznie zauważył tu Wiktor- tylko żart primaaprilisowy.Szkoda,swoją drogą...
Hahaha, Prima aprilis!
a szkoda, bo byłoby ciekawie...
Dziś, 1 kwietnia, otrzymałem elektryzująca wiadomość z Ministerstwa Komunikacji: wraca kolejka wąskotorowa i nadal,jak dawniej,będzie kursować także przez Kalinę Małą!W wyniku negocjacji ze Szwedami,zwrócą nam oni tory,które wcześniej kupili.Odnaleziono także zabytkową lokomotywę parową i dawne wagoniki.Kolejka ruszyć ma uroczyście już za rok,także 1 kwietnia 2014 roku.W uroczystym powrocie do Macierzy linii-staruszki zapowiedzieli udział min. prezydent i premier Polski...
Dziękuję Mirkowi za odpowiedź i cieszę się,że moja książeczka mu się spodobała.A co do tych niewielkich fragmentów:Ha,cóż za smaczna lektura!Namawiałbym ,prosiłbym o więcej,może w odcinkach,w pozycji"Wspomnienia",to się przecież znakomicie czyta.Mam nadzieję,że książkę można jeszcze nabyć?
To chyba nie miejsce na długie cytaty...:)
"O wiele byt kalińskich włościan jest zamożniejszy, nie patrząc na inne dowodliwsze okoliczności, dość też obaczyć przyniesione w koszykach do święcenia jadło. Bywało dawniej przynoszono do dworu 5-10 koszyczków, w nich było po kilka jaj, garnuszek masła i mizerny chleb.(…)Tego roku naliczyłem 54 nosicieli, a czasem mieli po dwa koszyczki, w nich były już placki, kiełbasy, chrzan, sól, jaja i wszystko to pozorniejsze (okazałe), schludniejsze, obfitsze niż dawniej. O daj wam Boże, iżbyście na drodze moralności również z darów Bożych korzystali".
Źródła: K. Girtler, Opowiadania. Pamiętniki z lat 1832-1857. J.Staszel, "Dziennik" Kazimierza Girtlera z 1860 roku.
Poprzedni dzierżawca Kaliny pozostawił ją Kazimierzowi Girtlerowi w złej kondycji. W 1849 roku Girtler pisał: "Czymże mieli je (morgi ziemi) biedni ludziska uprawiać, kiedy w całej wsi tylko siedmiu półrolników mieli po parze szkapiąt, inni po jednej sprzęgali z krową, ciołkiem, jałówką. Byli i tacy, którzy ciągłą pańszczyznę zupełnie pieszo odrabiali; a i zagrodnicy – ledwie co trzeci – miał szkapinę, i to bogaty.(…) Takie to były sprzężaje i siły biednej Kalińskiej osady. Na jeden wóz trzech gospodarzy składać się musieli.(…)Zabudowania włościańskie, czy lepsze czy gorsze, zawsze do upadających i upadłych zaliczyć można było. (…) W kilku milach naokoło nie było pod wszelkim względem wsi równie spustoszałej, upadłej, jak ta Kalina (…).”
Po jedenastu latach dobrego gospodarowania w Kalinie Małej, autor pamiętnika mógł opisać przygotowania do Świąt Wielkanocnych w sposób następujący: " O wiele byt kalińskich włościan jest zamożnie
Panie Zygmuncie - książka dotarła bardzo szybko, tylko w wirze przygotowań przedświątecznych zabrakło chwili na Wielkie Podziękowanie:). Teraz niniejszym Bardzo Dziękuję! Zaliczyłem już pierwsze czytanie, teraz będę czytał po raz drugi, żeby utrwalić w pamięci. Polecam lekturę wszystkim rodakom z Miechowa i okolic. Za chwilę dodam ciekawy (dla mnie) fragment pamiętnika Kazimierza Girtlera.
Ciekaw jestem,czy Mirek z Miechowa dostał moją książkę,już jakiś czas temu wysłaną, bo jakoś się nie odzywa?A ciekaw jestem jego opinii,skoro pisze,że pochodzi z Kaliny-Lisiniec...
Przeglądając ostatnie zdjęcia Wieśka z Zimowiosny,albo,jak kto woli Wiosnozimy,muszę przyznać,ze także ta nowa w naszej szerokości geograficznej pora roku ma w Kalinie Małej nieodparty urok.
Wszystkim Dobrym Ludziom z Kaliny Małej- przede wszystkim Rodzinie Szyszków,Znajomym i Nieznajomym- życzę pogodnych,radosnych Świąt Wielkanocnych!
Resurexit,sicut dixit!
Zygmunt Szych
Przeglądałem zdjęcia przyrodnicze Wieśka-kapitalne!Zwłaszcza ten samotny lis na ośnieżonym polu!Mam pytanie: skąd te wspaniałe skamieniałości? Czy to prywatna kolekcja,czy np. z jakiegoś muzeum? Sam interesuję się kamieniami-mam w swoich zbiorach min.krzemienie pasiaste,tzw. "odbitki",czyli kamienie z ramieniorogami-niewielkimi muszelkami,a także kilka meteorytów-wszystkie pochodzą spod Tarnowa,z okolic Pogórskiej Woli.Nie wiedziałem,że Kalinie Małej można znaleźć takie ciekawe skamieniało!To jeszcze jeden dowód na to,że to wyjątkowa miejscowość...I to pod każdym względem.
Zygmunt
Miłe wspomnienia
Kalina Mała, moje rodzinne strony. Choć nie mieszkam tutaj już od ponad dwudziestu lat, zawsze myślę o niej z sentymentem. Tu się wychowałam i tu dorastałam, przezywałam radości, smutki i tutaj jest mój rodzinny dom. Tu pozostali moi rodzice i myślę ze zostawiłam tu też część siebie.
Kiedy przyjeżdżam w odwiedziny zauważam zmiany jakie dokonały się w Kalinie. Może ktoś kto mieszka w niej na codzień nie jest w stanie ich zauważyć. Ale ja dostrzegam. Bo czas jest nieubłagany i płynie nieprzerwanie. Wśród sąsiadów części już brakuje, zmienia się otoczenie, stare odchodzi by nowe przyszło.
Brakuje mi widoku kolejki wąskotorowej, której tory były blisko mojego domu rodzinnego. A za to mam widok na wiatraki, szumiące mi nad głowa. I tylko :ciuchci" żal...
Renata
Bardzo interesujące,co Pan pisze.Interesuje mnie,skąd pochodzą te informacje,zwłaszcza ta o strojach mieszkańców,sama w sobie b.ciekawa.Moze napisze Pan tu coś więcej na ten temat?
Zygmunt Szych
Gratuluję pomysłu. Pochodzę z sąsiedniej wsi.Od niedawna wiem, że sporo mnie łączy z Kaliną Małą. Co do historii, to w 1236 roku biskup krakowski Wisław ofiarował miechowskiemu zgromadzeniu dziesięcinę z Kaliny (Małej), zatwierdzoną w 1262 roku przez papieża Urbana IV. W 1335 roku Klasztor Bożogrobców lokuje na prawie niemieckim wieś Skwolną, obecnie Bukowska Wola – w zaroślach między wsią klasztorną Kalina a Miechowem. Te "zarośla" brzmią ciekawie:)
Oglądając pocztówki z miechowskiej wystawy włościańskiej nikt nie odgadłby jakie stroje nosili mieszkańcy Kaliny Małej w połowie XIX wieku:
"Na kobietach – choć od święta – szare płótno grube; sukmana biała, czarno obszywana to już szczyt parady. U chłopa czerwona na głowie czapka, która niech będzie, co chce, nie tylko czuprynę , ale go i całego zdobiła i za buty obstała, bo tych właśnie najczęściej brakło."
Pozdrawiam - Mirek
Wspaniałe są te opowieści 83-letniego mieszkańca.Błagam,poproścież go o więcej, to się znakomicie czyta.I zostaje wspaniałe świadectwo dawnych czasów w Kalinie.Takie wspomnienia,przynajmniej dla mnie,są bezcenne!Niektóre z nazwisk i faktów tu przytoczonych pamiętam z opowiadań moich Rodziców.Tym bardziej to jest cenne...
I jeszcze jedno,bo odkryłem t
ę stronę i,jak widać, nie mogę się od niej oderwać:nie pozwólcie sobie zaśmiecać cudownego pejzażu Kaliny Małej tymi paskudztwami,czyli wiatrakami.To bujda,że są dostarczycielem taniej energii.Przede wszystkim odbywa się to ze szkodą dla środowiska i ludzi.Po drugie, to mit,że dają tania, odnawialna energię.Tak nam tłumaczą inwestorzy.Bo muszą tak mówić, bo chcą na tym zarabiać.Często trzeba je wspierać generatorami prądotwórczymi,a to kosztuje sporo! W moich stronach,w powiecie Dąbrowa Tarnowska mieszkańcy skrzyknęli się i zaprotestowali,używając min .powyższych argumentów. Spójrzmy na Niemców:oni te wiatraki stawiają...na dnie Bałtyku,w ten sposób chroniąc przed ich niekorzystnym wpływem na ludzi! A dąbrowianie nie dopuścili do powstania tych "elektrowni" wiatrakowych.No i inwestor,jak niepyszny,musiał zrezygnować z projektu...
Brawo Wiesiek!Wspaniałe te zdjęcia przyrodnicze.Przedwiośnie w Kalinie Małej tez ma swoje uroki!
Wspaniały pomysł!Az łza się w oku kreci,kiedy czytam o dawnej Kalinie i konfrontuję je ze wspomnieniami moich Rodziców,którzy mieszkali tu przed wojną.Zadebiutowałem tu moimi prywatnymi wspomnieniami na temat kolejki wąskotorowej,ale wkrótce znowu się odezwę, bo ta strona przenosi mnie w odległe lata 60-te kiedy bywałem tu na wakacjach.A mój dziadek ze strony Mamy,Jan Zaprzalski spisywał swoje wspomnienia z tych strona i dawnych lat,na konkurs "Pamiętniki chłopów polskich",ogłoszony w latach 30-tych. Chętnie je tu udostępnię.
Zygmunt Szych
PS.na zdjęciu strażaków z Kaliny z 1931 roku pierwszy z prawej w górnym rzędzie to mój Ojciec,Józef Szych,uczestnik 2 wojny.Był kanonierem w 9 baterii 6 PAL(pułk artylerii lekkiej) Armii Kraków.Wzięty do niewoli w Lasach Janowskich i wieziony do obozu jenieckiego,uciekł z kilkoma kolegami w okolicach Bochni i pieszo dotarł do Kaliny Małej pod koniec września 1939.Opisałem to w książce "Tak długo lato trwało".
Pozdrawiam wszystk
Kreator strony - przetestuj